Gen wieści yakipl.republika.pl

Genealogia w teorii i praktyce

Co za zbieg okoliczności. Podsunąłem wam fotoreportaż ze spływu Rospudą z 2005 roku, a tu akurat okazuje się, że spece od betonowania każdej wolnej przestrzeni postanowili zniszczyć fragment tej rzeki. Mam stamtąd zbyt dobre wspomnienia, by nie zareagować, do czego zachęcam zarówno zeszłorocznych spływowiczów, jak i wszystkich tych, którzy kiedyś Rospudą popłyną.
Tu znajdziecie informacje o sprawie Ratujmy Dolinę Rospudy!, a tu list protestacyjny, dopisanie się jest banalnie proste.

No niestety, to jeszcze nie jest moja relacja ze spływu, bo nad nią muszę popracować, a dopiero wróciłem znad jeziora Wdzydze (które polecam PT Czytelnikom). Z ciekawością przeczytałem już powstałe relacje i z niecierpliwością czekam na kolejne (zachęćcie proszę sekutnicę). Ja swoją relację chcę zakończyć do niedzieli. To potrwa, bo ledwo przyjechałem do Łodzi, a już znajomi mnie dorwali i zaplanowali mi najbliższe dni. Muszę jakoś to wszystko pogodzić. Martwię się o zdjęcia z mojego aparatu, jutro się okaże, czy się uratowały.

Chwilowo przypomnijcie sobie relację z II Ogólnopolskiego Spływu Genealogów ROSPUDA 2005.

Wiele osób szuka informacji o rodzinie w różnych miejscach, nastawiając się głównie na daty i miejsca urodzin, ślubu i śmierci. Jest jeszcze jednak całe życie przodków pomiędzy tymi datami i wydarzenia nie mniej istotne dla nich i ich otoczenia. Genealog, w rozumieniu historyka rodzinnego, powinien zainteresować się tym tematem. Informacji mogą dostarczyć różne pozostawione dokumenty, listy, zapiski, zdjęcia, czy sprzęty dostępne u potomnych. Można tych artefaktów szukać w pozostawionych pudłach, między kartkami ocalałych książek, może książek kucharskich, modlitewników, itp. Niesamowitym źródłem informacji może być strych jeśli od lat znajduje się w rękach rodziny. Ale te źródła informacji były już wielokrotnie opisywane. Tym razem chciałem napisać o bardzo niezwykłym źródle informacji. Mogą nim być … sławojki.

Przeczytaj cały artykuł.

27 czerwca 2006 r. (wtorek) we Wrocławiu w Muzeum Archidiecezjalnym odbyło się przekazanie wykupionych ksiąg parafialnych z rejonu Kotliny Kłodzkiej i Gór Sowich (wykaz zgonów od drugiej połowy XVIII w. do niemal końca XIX wieku) oraz ksiąg z Dobroszyc koło Oleśnicy.
Inicjatorem wykupu był Waldemar Fronczak z Towarzystwa Genealogicznego Centralnej Polski, a głównym realizatorem był Wojciech Jędraszewski z Gniezna. Środki na wykupienie ksiąg zostały zgromadzone ze składek osób działających na Genpolu. Obok nich w uroczystości wzięło udział około 20 gości z całej Polski. Księgi zostały przekazane na ręce ks. prof. PWT dr hab. Józefa Patera, dyrektora Archiwum Archidiecezjalnego. Spotkanie poprowadził Grzegorz Mendyka, przewodniczący Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego. Główny referat wygłosił Waldemar Fronczak. Okolicznościowe przemowy wygłosili ks. prof. PWT dr hab. Józef Pater, attaché kulturalny Konsulatu Generalnego Republiki Federalnej Niemiec we Wrocławiu Rainer Sachs, Dyrektor Archiwum Państwowego we Wrocławiu Roman Stelmach, Wojciech Jędraszewski, Jacek Młochowski oraz ksiądz Stanisław Nowak. [źródło: własne]

Od lewej Wojciech Jędrzejewski, Grzegorz Mendyka, Waldemar Fronczak

W światku genealogicznym było trochę zamieszania, ale chyba już się uspokoiło, ambicje różnych osób zostały zaspokojone i sprawy będą się posuwać spokojniejszym trybem. Szczególnie, że to wakacje i większość genealogów skupi się na wyjazdach badawczych lub zwyczajnym wypoczynku.

Niedawno zakończył się Ogólnopolski Spływ Genealogów Wda 2006, a już niedługo rozpocznie się Ogólnopolski Spływ Genealogów Brda 2006. Zrodziło to pewne problemy numeracyjne. Najsprawiedliwiej byłoby nazwać oba spływy „trzecimi” i po bólu, nawet jeśli to urazi ambicje niektórych ludzi, to dla ogółu będzie naturalne – bo nie ma się tu przecież o co spierać.

Jadę na spływ w lipcu – wyjazd już za kilka dni 5 lipca. Mam nadzieję na dobrą zabawę, przygodę i szansę na poznanie ciekawych ludzi oraz spotkanie ze znajomymi z Internetu i z poprzedniego spływu. Boję się o pogodę, ale nikt na nią nie ma wpływu.

Organizatorzy spływu lipcowego przygotowali niespodziankę. W przedostatni dzień spływu 8 lipca ok. godziny 17 w miejscowości Świt około 5 km za Tucholą w kierunku Koronowa odbędzie się sspotkanie z Panem Edmundem Konkolewskim z Wiela. Pan Edmund ma 85 lat jest laureatem szeregu konkursów gawędziarzy kaszubskich, piewcą tożsamości Kaszub, propagatorem kultury kaszubskiej, pasjonatem historii Kaszub, uczestnikiem wojny obronnnej 1939 roku … można jeszcze długo wymieniać. Edmund Konkolewski opowie o Kaszubach, zapozna słuchaczy z gwarą kaszubską. Będzie nawet poczęstunek kaszubską tabaką.

Organizatorzy spływu zapraszają wszystkich zainteresowanych tematem, a znajdujących się w pobliżu. Szczególnie mile zapraszają wypoczywających w okolicach genealogów, będzie to szansa na spotkanie w większym gronie. [żródło: własne, Polgen]

„Rok Rosyjski w Łodzi” to cykl zainaugurowanych w maju a trwających do końca 2006 roku wystaw, konferencji, spektakli, przeglądów filmów, koncertów i recitali ukazujących tradycję i współczesność Rosji. Organizatorem obchodów jest Biuro Promocji, Turystyki i Współpracy z Zagranicą Urzędu Miasta Łodzi. Archiwum Państwowe w Łodzi przygotowało wirtualną wystawę dokumentów „Rosjanie w Łodzi 1867-1914″.
Na wystawie pokazano także dokumenty mogące zainteresować genealogów posiadających rosyjskich przodków.

Po zgilotynowanej francuskiej królowej pozostał ścięty w dzieciństwie kosmyk włosów. Wydobyto z niego mitochondrialne DNA, a jego analizę opublikowano w piśmie dotyczącym genetyki. Pan Tom Bopp, genealog z Hawajów, po wpisaniu do wyszukiwarki ciągu liczb swojego własnego podpisu genetycznego odkrył jego zgodność z tym należącym do Marii Antoniny.
Nie wiadomo, który z przodków jest wspólnym dla Pana Bopp’a i monarchini.
Nie przeszkadza to jednak Pani Bopp, by gdy mąż wyraża przedwczesne obawy co do obiadowego menu, doradzać mu by „zjadł ciastko” (odnosząc się w ten sposób do słynnej przypisywanej Marii Antoninie wypowiedzi, która na wieść, że mieszkańcy Paryża nie mają chleba i są głodni, odparła: „w takim razie niech jedzą ciastka”). [Źródło: New York Times]

Na Stronie Yaki’ego zaszło sporo zmian. Przede wszystkim zmieniła się grafika stron. Mam nadzieję, że na lepsze. Ocenę pozostawiam oczywiście czytelnikom.

Przybyły reklamy – to takie signum temporis. No cóż, jeśli ktoś myśli, że to wszystko co dzieje się ze stroną jest bezkosztowe bardzo się myli. Samo to, że nie ma żadnych otwierających się okienek i że nie ma ograniczenia godzinowego, czy dziennego transferu, to wydatek 36zł rocznie. Niby niewiele, ale to przecież nie jest jedyny wydatek. Na reklamach zarabiam tyle, by wystarczyło na koszty utrzymania witryny, zawsze to więcej niż zero. A do tego niektóre z nich mogą zainteresować czytelników. Są dobierane kontekstowo w odniesieniu do zawartości danej strony dzięki czemu zawsze jest jakiś związek między treścią strony a ukazującą się reklamą. Przez to nie jest to takie irytujące, kiedy pojawiająca się reklama jest totalnie poza zakresem zainteresowania czytelnika strony. Te reklamy tez trochę ożywiają stronę, co nie jest bez znaczenia.

Pojawiła się ważna zmiana. Wieści nie będą już pojawiać sie poprzez strony na witrynie, lecz w formie notatek w osobnym miejscu. Znakomicie ułatwi to ich wprowadzanie. Do tego pozwoli Czytelnikom na komentowanie wiadomości i kto wie, może wykorzystanie tego narzędzia do podsyłania własnych wiadomości. Docelowo ten system będzie wykorzystywany także do umożliwienia skomentowania poszczególnych tekstów znajdujących sie na witrynie. Bardzo jestem ciekaw, jak to się będzie sprawdzać. Wieści będą się znajdować na blogu jaki kiedyś uruchomiłem. Cieszył się on jednak bardzo małym zainteresowaniem Czytelników i jeszcze mniejszym moim własnym. Bez żalu więc zamknąłem go i na bazie tej technologii uruchomiłem gen-wieści.

Tak jak dotąd wszelkie uwagi proszę przesyłać w sposób opisany na stronie kontakt

Pozdrawiam,
Jacek Kubis
autor


  • RSS